Drobnostki.pl

Drobne rzeczy, pozornie nieistotne zdarzenia, potrafią wiele zmienić…

Miejsca

Zachód słońca na Santorini

Santorini, zachód słońca obserwowany przy Petit Palace

Santorini, zachód słońca obserwowany przy Petit Palace

W jednym wcześniejszych wpisów traktującym o przepięknym mieście Oia  wspominałem o santorińskimi zachodzie słońca. Szereg publikacji na ten temat sugeruje, iż idealnym miejscem do obserwowania tego przepięknego zjawiska, jest właśnie Oia, a dokładnie punkt zlokalizowany w okolicach słynnych wiatraków.




Wszystko to prawda, pod warunkiem, iż w miejscu tym nie przebywa akurat kilkuset, spragnionych wrażeń turystów. W innym wypadku, wieczorne, romantyczne chwile przypominać będą raczej walkę o jak najlepsze miejsce do obserwacji, a dźwięki setek strzelających aparatów doprowadzi Was do palpitacji serca.

Są jednak na wyspie miejsca, które umożliwiają obserwację przyprawiającego o gęsią skórkę zachodu słońca w sposób dużo bardziej komfortowy, niż ten opisywany w przewodnikach. Z pewnością są to prywatne jachty i stateczki, których wynajęcie kosztuje niemało, a które oferują chyba najlepszy widok, nie dający jednak możliwości oglądu zjawiska z perspektywy dostępnej jedynie z poziomu znacznych wzniesień Santorini. Są też na wyspie przynajmniej dwa miejsca , które zasługują na uwagę, jako świetne lokalizacje, gdzie tłem spektaklu jest ona sama lub doskonale widoczne: Caldera, czy morze Egejskie (Aegean Sea).

Punkt przy hotelu „Petit Palace”

Pierwsze z nich, nieco prozaicznie i zaskakująco, znajduje się zaraz przy drodze prowadzącej z Emporio do Firy. Zlokalizowane jest przy zejściu do „Petit Palace” – niewielkiego, uroczego hoteliku (top 25 romantycznych hoteli w Grecji!), którego obecność akurat w tym miejscu wskazują… samotnie stojące przy drodze drzwi.

Charakterystyczne, otwarte i zachęcające do wejścia sprawiają wrażenie bramy do… nikąd? do nieba? w przepaść?, a w rzeczywistości otwierają dostęp do drobnych schodów kierujących praktycznie wprost do recepcji zlokalizowanej kilkanaście metrów niżej. Sam hotel przyklejony jest niejako do zbocza skały, przez co kilka zaledwie restauracyjnych stolików dla gości (hotelik jest naprawdę mały) powalają widokiem, jaki rozpościera się z ich poziomu na morze.

Drzwi ustawionych przy drodze nie sposób nie zauważyć, nawet wprost z jadącego samochodu. Dosłownie przy nich znajduje się dosyć szeroki pas wyasfaltowanego pobocza oraz prywatny (restauracyjny), niewielki parking samochodowy. Swobodne zaparkowanie auta możliwe jest jednak na ogólnodostępnym parkingu zlokalizowanym po drugiej stronie ulicy, zaraz przy kilku lokalnych usługowych i sklepikach.

Tak więc warto przystanąć tu na kilkanaście minut, przysiąść na niewielkim murku i napawać się samotnie, a najlepiej z kimś bliskim, potężną dawką pozytywnej energii jaką przyroda w swej łaskawości obdarzyła to miejsce.

„Moni Profili Ilia”

Drugie miejsce nadające się doskonale na obserwację santorińskiego zachodu słońca, to szczyt potężnego wzniesienia, wręcz monumentalnej skały „Mesa Vouno”. Do celu prowadzi jedna, wyasfaltowana droga wijąca się serpentyną i na tyle wąska, że wymijające się rzadko, bo rzadko auta, muszą to robić w kilku zaledwie miejscach niewiele szerszych od nitki jezdni.

Dojazd na szczyt kończy się dojściem do kościoła „Moni Profili Ilia”, w którym nadal odbywają się nabożeństwa. Kościół jest także miejscem spotkań mieszkańców, zwłaszcza w rocznice trzęsienia ziemi z 1956 roku. Podczas rocznicowych uroczystości odprawiane są msze oraz intonowane przepiękne pieśni religijne.

Właśnie z drogi u podnóża kościoła oraz z poziomu placu przy jego wejściu, rozciąga się niesamowity widok na całą wyspę żegnające niejako zachodzące słońce. Znika ono w morzu, powoli okrywając ciemnością całe Santorini. Obserwacja zjawiska, bynajmniej w lipcu, wiąże się z jeszcze jednym, niesamowitym efektem. Naprawdę mocny, śródziemnomorski, na tej wysokości już nieco chłodny wiatr, wydaje przejmujące, wysoki tony, jak gdyby gwizdy, tworząc atmosferę tajemniczości i surowości. Polecam bardzo wybrać się w to miejsce i w skupieniu kontemplować widok i dźwięk.

Obie opisane lokalizacje zrobiły na mnie kolosalne wrażenie i tak, jak sam widok przepięknego, santorińskiego zachodu słońca najpewniej możliwy jest do osiągnięcia z wielu kolejnych lokalizacji na wyspie, tak polecam Waszej uwadze szczególnie te dwa. Są łatwo dostępne i po prostu są unikalne.




2 Komentarzy

  1. prof. dr hab. Anton Dambyldor

    „Obserwacja zjawiska, bynajmniej w lipcu, wiąże się z jeszcze jednym, niesamowitym efektem”

    Taki oczytany, a nie wie, że BYNAJMNIEJ to nie znaczy PRZYNAJMNIEJ.

    BYNAJMNIEJ oznacza WCALE.

    Raz na całe życie zapamiętać..

    • Mariusz

      „…Wiele osób razi używanie słowa bynajmniej w sposób niekonwencjonalny, w znaczeniu ‚przynajmniej’. Jest to jednak innowacja dość rozpowszechniona, często spotykana w Polsce centralnej i na Pomorzu. Skoro przedostaje się do języka osób wykształconych, niewykluczone, że kiedyś zostanie zaaprobowana. Tak się stało w literackim języku kaszubskim, gdzie bënômni jest synonimem przënômni ‚przynajmniej’:
      8) Choc tu je casno, ale bënômni cepło (Jest tu ciasno, ale przynajmniej ciepło. (E. Gołąbk, Kaszëbsczi słowôrz normatiwny, Gdańsk 2005, s. 24)…”

      Ups… co za przypadek – czy nie czuję się Kaszubem? Bynajmniej. Ja nim jestem 🙂

      PS. Twój komentarz, poza uszczypliwością, nie wniósł nic interesującego do samego wpisu. Szkoda.

Skomentuj

Theme by Anders Norén