W drugiej połowie lipca spędziliśmy 7 rewelacyjnych dni na Santorini. Opisałem już krótko w jaki sposób kupiłem tanie bilety czarterowe oraz jakie spotkały mnie niespodzianki podczas rezerwacji noclegu na tej greckiej wyspie.

Tym razem zapraszam do krótkiego wpisu traktującego o plażach, które udało nam się zobaczyć na Santorini. Wiele już napisano na temat większości z nich zatem nie będę powtarzał znanych informacji i do tematu podejdę subiektywnie.




Lądowanie na lotnisku w Santorini odbyło się około godziny 11 Dotarcie do mieszkania wynajętego przez nas w miejscowości Emporio zajęło nam 30 minut, jednak oczekiwanie na Gaspera, greckiego właściciela mieszkania, przedłużyło się do godziny 14, tak więc w progi lokalu weszliśmy mniej więcej o godzinie 15

Dojazd do Emporio i oczekiwanie na pierwszy kontakt z Gasperem zasługuje na kilka osobnych zdań opisu. Drogę z lotniska do naszej docelowej miejscowości postanowiliśmy pokonać korzystając z wyspowej komunikacji autobusowej, która pomimo pierwszego wrażenia chaosu okazała się i tania i dobrze zorganizowana. Ta wydawałoby się ryzykowna decyzja opłaciła się – emocje jakie towarzyszyły nam podczas krótkiego przejazdu serpentynami były bezcenne.

Z właścicielem umówiliśmy się w centrum Emporio. Po opuszczeniu autobusu zorientowaliśmy się, że rzeczone centrum znajduje się dokładnie w miejscu słupa oznaczonego znakiem przystanku autobusowego, gdzie przemyślnie zlokalizowane zostały dwa, niewielkie lokale – restauracja i kawiarnia, natomiast okolice centrum, to nic innego, jak typowy chyba dla greckich wysp lekki nieład architektoniczny, rzekłbym nawet bałagan oraz przebijająca przez to wszystko wszechobecna swoboda i spokój w przyjmowaniu tego, co życie przyniesie… Generalnie, pierwsze wrażenie sytuacyjne było trochę takie, jak dziwnie znajome „jakoś to będzie” 😉

Myśl ta stała się więc i moim udziałem. Poczułem spokój – wszelkie obawy co do możliwości zagubienia się zniknęły w oka mgnieniu – po prostu nie było gdzie zabłądzić, a niewielka liczba mieszkańców i paru ogorzałych turystów z plecakami z pewnością byli nie do pomylenia z bladolicą rodziną z dwójką małych dzieci i parą trzydziestokilogramowych waliz.

Zainstalowaliśmy się więc sprawnie w kawiarni przy przystanku, zamówiłem lody dla dzieci i Gosi, czarną, sypaną, mocną kawę dla siebie i rozpoczęliśmy wypatrywanie naszego kontaktu. Czasu otrzymaliśmy sporo. Około dwie, leniwe godziny pozwoliły nam zaobserwować kilka naprawdę zabawnych sytuacji drogowych będących udziałem zmotoryzowanych turystów z Azji, a także porozmawiać chwilę z właścicielką lokalu. Było bardzo ciepło, około 29 stopni celcjusza, tak więc rozkoszowaliśmy się cieniem, jaki w przydrożnym, kawiarnianym ogródku roztaczało potężne drzewo i napawaliśmy oczy miejscowym kolorytem. Jako, że była niedziela i plażowa pora dnia, to ruch był niewielki i powolny, przez co w spokoju oczekiwaliśmy na właściciela mieszkania.

Resztę przygód związanych z aklimatyzacją, w tym szczegóły dotyczące mieszkania, wynajmu auta oraz kilka wskazówek z tym związanych, zamieszczę w osobnym wpisie, tymczasem zapraszam do zapoznania się z kilkoma fotografiami z Emporio.

Plaża Perrisa

Około godziny 17, zaraz po zagospodarowaniu się w mieszkaniu i krótkim odpoczynku po podróży, wsiedliśmy do wynajętego Hyundaia Getza i po około 8 minutach (3,2 km) dotarliśmy do podnóży góry Messa Vouno u stóp której swój początek bierze plaża Perissa.

Wspomniany masyw skalny Messa Vouno w radykalny sposób rozdziela plażę Perissa od najbardziej chyba znanej turystycznie plaży Kamari. Skała jest stroma i wysoka, co uniemożliwia przeciętnemu turyście przekroczenie masywu piechotą, zatem przeniesienie się z Perissy do Kamari jest możliwe tylko albo drogą lądową (autobusami, które kursują często i punktualnie bądź innym, własnym środkiem lokomocji) albo drogą morską (miejscowi przewoźnicy oferują szybki kurs łodzią dookoła malowniczego skalnego występu wprost na plażę Kamari i z powrotem).

Jak wspomniałem wyżej, masyw od strony Perissy jest wysoki i o bardzo ostrym kącie nachylenia, jednak występuje w nim wiele występów i drobnych półek, co powoduje, że jest to miejsce atrakcyjne szczgólnie dla wspinaczy skałkowych, którzy jak zauważyłem praktykują po wytyczonych w skale trasach. Nie jestem amatorem tego typu rozrywki, jednak z łatwością mogę sobie wyobrazić ile radości może przynieść dzień spędzony aktywnie na wspinaczce, kąpieli w ciepłym i pięknym morzu oraz parę chwil leniuchowania na plaży. Zwiększony poziom endorfin gwarantowany 🙂




Plaża Perissa jest szeroką plażą czarną – powulkaniczny piasek, a raczej zmielony niejako element skalny obmywany przez setki lat wodą, to po prostu czarne, okrągłe kamyczki większe od ziaren piasku, ale na tyle małe, że można swobodnie po nich chodzić boso. Nagrzewa się to to jednak błyskawicznie i dla bardziej wrażliwych stóp zalecane jest używanie klapek, czy sandałów. Zauważyłem różne reakcje turystów na ten rodzaj plaży, my w każdym bądź razie odnaleźliśmy w niej niebywałą przyjemność – późno-popołudniowe budowanie zamków w czarnym, wystygłym już nieco piasku, nie za często się zdarza 🙂

Obecność skał dodaje plaży Perissa odrobiny egzotyki, co ewidentnie podnosi walory turystyczne tego miejsca. Dodatkowo, wyspowa komunikacja autobusowa umiejscowiła na plaży Perissa jeden z końcowych, rozsianych po wyspie przystanków. Zatem turyści, chcąc nie chcąc, na tę właśnie plażę trafiają w drugiej kolejności zaraz po plaży Kamari. Wykorzystują to znakomicie miejscowi inwestorzy, którzy w zlokalizowanych przy promenadzie restauracjach wyceniają swoją ofertę nieco drożej, niż na przykład w lokalach umiejscowionych przy oddalonej od Perissy zaledwie o kilka kilometrów plaży Perivolos.

Zapewne więc z powodu popularności i sporego ruchu turystycznego, w Perissie obowiązują specyficzne zasady korzystania z leżaków i parasoli utrzymywanych na plaży przez wspomniane już wyżej restauracje. Tutaj koszt całodniowego korzystania z tego udogodnienia to kwota od 5 do 10 EUR, w zależności od odległości leżaków i parasoli od wody (linia leżąca najbliżej tejże, to najwyższy koszt). Opłata ta jednak nie jest moim zdaniem ani jakoś szczególnie wysoka, ani uciążliwa, a to z tego prostego powodu, że w jej zakresie można zamówić konsumpcję. Cały dzień z rodziną na plaży z pewnością osiągnie poziom wydatków przynajmniej wypełniający opłatę za leżaki i parasole 🙂 Tych jednak, których takie komercyjne podejście uwiera kieruję na inną, niedaleką plażę Perivolos gdzie obowiązują nieco inne zasady, a i ceny są odczuwalnie niższe. O plaży Perivolos piszę jednak nieco niżej.

Plaża Perissa z pewnością zasługuje na obejrzenie. Widok masywu skalnego, czarny piasek, przyjemne restauracje, wszystko to sprawia, że możemy swobodnie i wygodnie wypocząć. Ci jednak, którzy szukają większej swobody, chcieliby poznać miejscowych plażowiczów, czy wędrowców z plecakami, albo skorzystać z centrum sportów wodnych, koniecznie powinni skierować swe kroki na plażę Perivolos.