Gdynia, drugi weekend września, niedzielny poranek, godzina 09:00 Spore zachmurzenie, jest ciepło, około 23 stopni. Zapowiadali słońce w całym kraju, jednak na wybrzeżu, w Gdyni i w stronę półwyspu helskiego, sporo chmur oraz mgły. Ziemia oddaje to, co zakumulowała. Słabo. Obiecałem dzieciakom wypad nad morze, jeden z ostatnich już tego lata. Szybki rekonesans pogody w regionie i jest światełko w tunelu. Dębki!




Nie wiem jak to wytłumaczyć, jednak niewielki obszar Dębek charakteryzuje się swoistym fenomenem pogodowym. Już wiele lat temu – a do tej miejscowości jeżdżę przynajmniej dwadzieścia parę – zauważyłem dziwną prawidłowość występującą zwłaszcza w miesiącach letnich. Otóż w dni, w których Gdynia i okolice toną w chmurach, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w Dębkach wystąpi piękna pogoda. Nawet nie w niedalekiej Krokowej, czy nawet bliżej morza we Władysławowie, ale w regionie Dębek właśnie, w takiej sytuacji słońce objawi się w pełnej chwale. Tak też było wspomnianej wrześniowej niedzieli. Zapakowaliśmy się zatem w samochód i nie tracąc czasu wyruszyliśmy do Dębek na krótki odpoczynek od miasta.

Od strony Trójmiasta do Dębek prowadzą trzy alternatywne trasy. Najbardziej znana przebiega przez Rumię, Redę, drogą na Puck, następnie na Słupsk, aż do Krokowej i Dębek. Poza sezonem jest to trasa szybka i bezproblemowa. W sezonie? Korkowa katastrofa! Lekarstwem na to może być trasa, która prowadzi przez Gdynię, Mrzezino, Puck i dalej drogą na Słupsk do Krokowej i do Dębek – umożliwia ona ominięcie potężnych, sezonowych korków. I trasa trzecia, chętnie wybierana przez dojeżdżających od strony Wejherowa – prowadzi właśnie z tego miasta zjazdem wprost na Krokowę i następnie do Dębek.

Jako, że okres już zdecydowanie nie wakacyjny, to ruch w niedzielnych godzinach porannych okazał się niewielki. Wybraliśmy więc główną trasę. Bez korków, luźno, szybko, około 60 km jazdy. Do Krokowej pogoda nie zmieniła się ani na jotę. Pochmurno, parno, wręcz wilgotno. Już nawet Małgosia zaczęła wątpić w me przepowiednie o czekającym nas cudownym słońcu. Dzieciaki natomiast były rozochocone do maksimum, zresztą byłoby tak bez względu na pogodę. Uwielbiają Dębki tak samo jak ich tata 🙂

To prawda. Jest to nieliczna z miejscowości do których jeżdżę zawsze z uśmiechem na ustach, bez względu na porę roku i pogodę. Latem? Chyba nie ma o czym pisać… Najpiękniejsza moim zdaniem polska plaża. Szeroka i długa, śnieżnobiały, drobniutki piasek, do tego urocze łagodne ujście Piaśnicy do morza powodują, że w letnie miesiące i dorośli i dzieci doświadczają nieocenionego kontaktu z naturą. Ktoś powie – zimny Bałtyk. Nie wiem, dla mnie i dla dzieci woda o temperaturze 18, 19 stopni znakomicie nadaje się do kąpieli, pływania, czy zabaw wodnych, a w miesiącach letnich rzadko kiedy trafiałem na dużo niższe temperatury wody. Owszem, zdarzyło się tak kilka razy, gdy za naprawdę niską temperaturę odpowiadały sezonowe prądy morskie, jednak w takich sytuacjach atmosferę ratowało zawsze pięknie zawinięte ujście ciepłej rzeki – łagodne, płytkie, z pływającymi rybami, stwarzało świetną alternatywę dla morskich, zimnych kąpieli.

Jesienią Dębki oferują nieprawdopodobny spokój i przepiękne krajobrazy stojące niekiedy w kontraście do brutalnego, sztormowego żywiołu. W dni spokojne złota aura ubiera okoliczne, wydmowe lasy w piękne, bogate kolory, słońce długimi cieniami rysuje nieprawdopodobne sceny niejako żywcem wyjęte z olejnych obrazów dawnych mistrzów. Zwłaszcza okolice rzeki tworzą oprawę stworzoną wręcz dla fotografików, czy malarzy. Perspektywa wydaje się być wtłoczona w ramy potężnego obrazu światłocieni i promienistych barw, zastygłych nagle w niemym świadectwie pięknego, acz nieuchronnego przemijania. A morze? Zechciejcie jedynie wtargnąć na plażę w jesienny, porwany mocnym wiatrem wieczór – zachłanny żywioł niechętnie podzieli się swoim królestwem, onieśmieli Was i zachwyci. Zwłaszcza tych, którzy odważą się przywołać z pamięci idylliczne obrazy letniej plaży i spokojnego Bałtyku.

Zimą natomiast – o ile jest to zima prawdziwa, z zaspami śniegu, mrozem rysującym po szybach, porankami słonecznymi i przeraźliwie mroźnymi od morskiej wilgoci – Dębki okazują się nieprawdopodobnie malownicze i surowe w skutej lodem plaży i zmarzniętym lesie. W takich warunkach nieuchronne poczucie oderwania od cywilizacji wyzwala umysł i ciało od wszelkich trudów i problemów dnia codziennego. I w taką właśnie zimę, budzącą szacunek ale i zafascynowanie, spędziliśmy kilkudniowego sylwestra w gronie rodziny i przyjaciół. Mroźno, śnieżno, kominek, spacery… Inny świat Panie, inny świat! 😉




Dość już tych słownych impresji. Być może pokuszę się o jakąś galerię zdjęć jesiennych, czy zimowych Dębek, w tym jednak wpisie chciałbym zachęcić was po prostu do jakże popularnego ostatnio zjawiska szybkiego i krótkiego odpoczynku od miasta. Zaplanujcie to jeszcze we wrześniu! Pakujcie samochód, przyjeżdżajcie. Taka spontaniczna akcja, dla osób, które mają taką możliwość, będzie z pewnością zastrzykiem pełnym energii na kolejne dni pracy i obowiązków. Zdecydowanie polecam.