Tytuł wpisu przewrotny, sugerujący ekscytującą, krótką wycieczkę w mieście, jednak stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie chcielibyście się znaleźć w miejscu osoby przedstawionej w wideo do obejrzenia którego Was zachęcam.

Pewnie niejeden z nas słyszał o błyskawicznie postępującym rozwoju technologicznym, „internet of things„, sztucznej inteligencji i sieciach neuronowych, czyli – generalnie – o przyśpieszeniu cywilizacyjnym. Już w latach sześćdziesiątych znakomicie o tym pisał badacz Alvin Tofler, który w „Szoku przyszłości” prognozował czekające ludzkość potężne problemy psychologiczne i socjologiczne jakie wiążą się z tym zjawiskiem.

Nie trzeba geniuszu, by stwierdzić, że jako ludzie, jako społeczeństwo nie nadążamy za technologią i biologicznie oraz mentalnie żyjemy w świecie, którego paradoksalnie już nie ma… Zmysły atakowane są praktycznie na każdym polu – wzrok, słuch, dotyk, węch zaprzęgnięte zostały do odbioru nieprawdopodobnie zróżnicowanych i intensywnych bodźców. Do naszej mikro skali, naszych wewnętrznych kręgów oddziaływania, rodziny i znajomych wpuściliśmy nowoczesne technologie i stojące za nią procesy globalizacyjne. Pod płaszczykiem nowoczesności i ewidentnych, związanych z nią korzyści, opanowały nas mechanizmy wywołujące działania kompulsywne i instynktowne. Jesteśmy tresowani.

Podświadomie dążymy jeszcze do uproszczeń, staramy sie odciąć od nieskończonego strumienia koniecznych wyborów, panicznie ograniczamy liczbę docierających do nas informacji. Ale nic z tego… Ciągłe zmęczenie? Pośpiech i nerwowość, potem apatia, kumulacja i wybuch emocji.. I tak w kółko. Nasze psyche i soma buntują się, walczą i niestety przegrywają.

Obejrzyjcie film. To nas czeka. Jednak nie mam dla Was dobrych wiadomości – nie jesteście w sytuacji w której macie jakikolwiek wybór. Nie ma przed Wami leśnego skrzyżowania wielu dróg, z których ta jedna jest na pewno właściwa i prowadzi do szczęśliwego celu. Trafiliście do tunelu. Jest piękny, kolorowy, kuszący zapachami i zmysłową muzyką, ale prowadzi tylko w jedną stronę. Co z tego, że możecie się odwrócić… za plecami zobaczycie tylko projekcję przeszłości do której nie ma powrotu. Szklana ściana. Pozostaje jeszcze tylko nadzieja, że to co zobaczycie, to nadal Wasze prawdziwe wspomnienia, a nie wykreowana i zaszczepiona wirtualna historia…

Jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat. Zachęcam do dyskusji w komentarzach.